Mazowieckie Centrum Kultury i Sztuki

Grzegorz Rogala

Urodzony w 1956 roku. W latach 1976 -1981 studiował na Wydziale Operatorskim PWSFTviT w Łodzi. Zajmuje się filmem, fotografią i grafiką artystyczną. Członek Stowarzyszenia Filmowców Polskich. Zrealizował, bądź brał udział w realizacji ok. 800 projektów filmowych i reklamowych. Jest autorem wielu nagrodzonych filmów. Uhonorowany w 1996 nagrodą za animacje Crackfilm / Kraków. Otrzymał kilka nagród i wyróżnień na konkursie Grafika Warszawska. Jego prace znajdują się w zbiorach Muzeum Narodowego w Warszawie i w Gdańsku, w prywatnych zbiorach w Niemczech, Polsce, Francji, Holandii, Nowej Zelandii. Od 1988 r. prowadzi studio animacji "Studio Rogala", które działa do dnia dzisiejszego.

Z Festiwalu Sztuki 3M. WODA

rogalaInteraktywna instalacja „Akwarium” łączy muzykę i sztuki wizualne. To multimedialne akwarium, w którym wirtualny świat przenika się ze światem materialnym. Zbliżając się do obiektu widz uaktywnia proces przemiany; obraz zmienia barwy, pojawia się dźwięk…Instalacja jest interaktywna - reaguje na ruch widza. 12 dźwięków i 12 rybek, po cztery żółte, niebieskie i czerwone (w kolorach podstawowych)

Multimedialna instalacja Grzegorza Rogali prezenowana była w Ostrołęce i w Ciechanowie. W Warszawie projekt będzie realizowany w nowej odsłonie...wernisaż wystawy w sierpniu w Galerii Elektor (MCKiS)

Inne projekty artysty:

Grzegorz Rogala - Czas. Fotografia i wideo / Galeria TEST

foto1Patrząc na niekolorowe, eleganckie, malarskie, niesentymentalne fotografie Grzegorza Rogali nie mogę się oprzeć pewnemu wyobrażeniu, które sprawia, że widzę autora zdjęć penetrującego strych lub pudła wypełnione dawno nie oglądanymi papierami. Widzę jak znajduje zapomniane, bezużyteczne stare fotografie. Jak się im przygląda, oddaje ich czarowi, nie mogąc oderwać od nich oczu. Pochłania nas obecny w nich niepokój, którego na pierwszy rzut oka nie widać. Cóż bowiem niepokojącego można odkryć w obrazach, które przypominają sięgające dalekiej przeszłości freski znikające z powierzchni ściany, wyblakłą na słońcu fotografię lub zdjęcie ze starego rodzinnego albumu? A jednak z chwilą, gdy zaczynamy się im przyglądać z bliska zauważamy, że nie są po prostu starymi fotografiami i, że są nie tyle zapisem otaczającej rzeczywistości, ile przetworzeniem jej poprzednich zapisów, użyciem wcześniej istniejących fotografii w celu wykonania nowej. Widzimy obrazy w których jest coś z filmu, oglądanego nie klatka po klatce, scena po scenie, liniowo, lecz punktowo. Wszystkie sceny nałożone jedna na drugą prezentują się bowiem równocześnie a rozróżnienie na to, co było wcześniej i później traci sens. Niepokój pojawia się wtedy, gdy zauważamy, że specyficzna dynamika obrazu, efekt zastosowanej techniki artystycznej powoduje zawieszenie logiki czasu zegara do której przywykliśmy i która rości sobie prawo bycia władcą absolutnym.

tekst Beata Elwich